Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pióro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pióro. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 listopada 2013

Cup ofiara własnych ambicji; Pióro. Prolog.

Miałam dodać dziś prolog opowiadania "Mówisz i masz", jednak moje pomysły okazały się sprzeczne i... te opowiadanie zacznę dodawać nieco później. Z tejże okazji naszło mnie na coś innego, więc idąc na żywioł oto i kolejne opowiadanie - Pióro.
__ __ __ __
Zima zbliżała się wielkimi krokami. Chłodne powietrze zastąpiło ciepłe powiewy. Nieliczne liście na drzewach miały depresyjnie brunatne barwy. Na trawnikach, chodnikach i jezdniach wszechobecna była bura breja, skutecznie zniechęcająca do spacerów.
W żółtym pokoju, otoczona stosem książek, pod niebieskim kocem siedziała nastoletnia szatynka. Uparcie, z ołówkiem w dłoni, starała się odwzorować schemat z podręcznika. Aparat Golgiego. Nic specjalnego. Kilka spłaszczonych cystern, pęcherzyki wokół, strefa cis i trans, diktiosom... Odgarnęła włosy z twarzy i przerzuciła je na plecy, kiedy nagle na jej zeszyt opadło małe, białe piórko. Nic specjalnego. Jasny puszek na cienkim nibypatyczku. Dziewczyna z uśmiechem położyła pióro na palec i zdmuchnęła je, chcąc wrócić do zadań. Puszek jednak uparcie do niej wracał. W końcu, zdenerwowana, wyrzuciła piórko przez okno. Porwane przez wiatr wirowało chwilę by zaraz rozpłynąć się w powietrzu. Szatynka chwilę wpatrywała się w miejsce zniknięcia białego puszku jak zaczarowana.
Kiedy wróciła do lekcji ze zdziwieniem odkryła kilka piór w swoim piórniku. Pisnęła z przestrachem, na co jak na zawołanie zniknęły wszelkie białe puszki.
Dni mijały, dziewczyna zdążyła zapomnieć o dziwnym, pierzastym incydencie.
Była w drugiej klasie liceum, uczyła się dobrze - nigdy nie miała z tym problemów. Jedyną jej formą udzielania się, otwierania był szkolny teatr. Nie miała zbyt wielu znajomych, a jej przyjaźnie rzadko bywały trwałe. Nie umiała zaufać. Wśród chłopaków nie miała powodzenia, uznawana za szarą myszkę, nudną kujonicę. Nie przejmowała się tym jednak. Kochała spędzać wieczory czytając romanse i spotykając się z wyimaginowanymi postaciami. Zdawała się szczęśliwa.
Któregoś jesiennego dnia, po próbie, wracała z kolegą. Rozmowa z nim sprawiała jej nielada przyjemność. Żartowali, śmiali się w najlepsze. Kiedy przyszło do rozstania, a chłopak otworzył przed nią ramiona ochoczo się do niego przytuliła. Po chwili już była w drodze do domu, a na jej buta opadło pojedyncze białe piórko. Nagle przypomniała jej się sytuacja z kilku tygodni wstecz. Spanikowana straciła nad sobą kontrolę i ruszyła biegiem przed siebie. Ze strachu nie zatrzymała się na przejściu i to okazało się jej wielkim błędem.
Łucja wylądowała w szpitalu.
______________________
Taki tam niezbyt optymistyczny początek, ale... mam swoją wizję ;>
Także ten. To już 10 miesięcy tego bloga! Jestem ciekawa, ile osób jeszcze tu zagląda... no, nic.
Do nastepnego!
Wasza Cupcake.